Życzenia, Wierszyki, Wiersze i Smsy - Wierszyki złość

Sortuj: Według daty | ilości punktów

  • hyba powinnam być wdzięczna

    W końcu bez ciebie
    nie znałabym życia,
    nie szanowała lepszych chwil,
    nie żyłabym we wstydzie,
    nie zamilkłabym,

    Czyli nie byłabym sobą.

    Gdybyś się nie werżnął,
    nie wniknął wgłąb,
    ten rok mógłby odejść
    w niepamięć.

    Jednak za obarczenie
    twą łaską i cennym czasem
    nie czuję się godna dziękować.

    Autor: xoxoxo

  • Cholerne kłamstwa
    Cholerne gnoje
    nałgały o mnie ludziom

    teraz Oni szepczą na ulicy
    boją sie mi splunąć prosto w twarz
    widzę jak wzmaga w nich nienawiść

    moje życie
    złym na przekór

    jestem im
    drzazgą w palcu
    piaskiem w oku

    czekają na dogodną chwilę
    a gdy ciemność nadejdzie
    przeniosą mnie na tamtą stronę

    Autor: żebrak

  • Pamiętnik feministki
    Odkryłam twarz
    nieznanej wdowy
    w dłoni ukryłam broń
    zabiję waszą populację
    niczym feministyczną
    karykaturą patrzysz na mnie
    a niby kobieta puch marny

    Zostawiłeś mi tylko czerń
    nad zimnym grobem wycieram nasze łzy
    już utopiłam dumne cygara
    i na powiew wiatru
    wykrzyczę w dumne oczy
    daleko stąd jest wasz koszmar

    Zapytam katarynki
    w grudniowe popołudnie
    ile jeszcze czasu zostało
    gdy zniszczę
    miliony oddechów

    Autor: li8e

  • On
    którego pokochałam
    On
    któremu zaufałam
    Do niego wyciągałam me ręce!!
    Serce...
    Oszukał
    Okradł
    Okłamał
    Rozdrarł
    Rozpruł
    Rozłamał
    Zranił
    I zabił.....!!

    Włożył w wór obojętności
    I wyrzucił w kąt nicości..
    Autor: monia93x

  • Władysław Broniewski
    Ze złości

    Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
    gdyby nie ta niepewność,
    gdyby nie to, że serce zżera
    złość, tęsknota i rzewność.

    Byłbym wierny jak ten pies Burek,
    chętnie sypiałbym na słomiance,
    ale ty masz taką naturę,
    że nie życzę żadnej kochance.

    Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
    kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
    ale na mnie coś takiego spadło,
    że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

    z fotografią, jak kto głupi, się witam,
    z fotografią (psiakrew!) się liczę,
    pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
    póki z grzechów się jej nie wyliczę,

    a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
    więc (cholera) złości się grzesznik:
    że na przykład, wczoraj piłem wódkę
    lub że pani Iks — niekoniecznie.

    Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
    taki, co to "ślady po stopach"?...
    Moja miła, minął październik,
    moja miła (psiakrew!), mija listopad.

    Moja miła, całe życie mija...
    Miła! Miła! — powtarzam ze szlochem...
    To mi życie daje, to zabija,
    że j ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.